1. SKIP_MENU
  2. SKIP_CONTENT
  3. SKIP_FOOTER
Ostatni aktualizacja...Wtorek 24 Kwiecień 2012, 17:39

Uwaga rozlewnia wód i fabryka papierosów

PDFDrukujEmail

Czarna lista - Osoby prywatne

Uwaga na ogłoszenia z poniedziałkowej wyborczej:

1. Praca Anglia - Zakłady tytoniu - zakwaterowanie tel. 0044 785 8120150

2. Praca Anglia - Rozlewnia wód gazowych i napoi. Tel 0044 790 8016995 i 0044 8018167

Oszukany.pl dostał kolejny sygnał o szajce dającej ogłoszenia drobne w Gazecie Wyborczej. Cytuje tekst który dostałam:

 

Mam apel do wszystkich którzy kontaktują się lub mają dopiero zamiar skontaktować się z numerem podanym w GAZECIE WYBORCZEJ - praca w rozlewni wód itp. Mój brat i kumpel tam pojechali zostali wywiezieni i wzięto od nich po 160 Funtów. Na szczęście puszczono ich całych ale stracili pieniądze. Uważajcie na tą dziwke która odbiera telefony. ludzie nie dajcie się nabić temu facetowi w butelkę, rozmawiałem dzis z gościem z Londynu który skonfrontował namiary na tego "niby pracownika fabryki" załatwiającego pracę, jego kuzyni pojechali w niedzielę zostali odebrani z dworca, na szybko kazano im się rozliczyc z kasy za mieszkanie, home office z góry tylko kluczy nie dostali i dobrze że mają tam rodzine bo spali by na ulicy, a ten gościu z jakąś panienką mają na wszystkich sposób że niby bardzo się spieszą, wszystko wyglada pięknie i wspaniale ale prawda jest taka że Polak Polaka to by w łyżce wody utopił i ten gostek to fabrykę widział ale pewno przez dziurę w murze. czekam na informację od osób któe miały okazję natknąc się na tą ofertę i na ludzi którzy nie zostali w porę ostrzeżeni.

Nie dali się londyńskim oszustom

Ziemowit Nowak

Młodzi kielczanie

nie dali się okraść parze oszustów w Londynie, którzy obiecali im pracę. Sprawą zajęła się angielska policja, ale podejrzana kobieta wciąż się ogłasza - Nie dajcie się nabierać, posłuchajcie, co się przydarzyło moim wnukom - mówi Hieronima Jach. To jej wnuczka o mały włos nie straciła wszystkich pieniędzy, jakie miała na mieszkanie i pierwsze dni w Londynie. Trójka młodych kielczan - pani Anna, jej szwagier Rafał i jego kolega Mariusz [nazwiska znane redakcji] - postanowili wyjechać do pracy do Londynu. Przeczytali ogłoszenie w prasie: "Praca, Anglia. Rozlewnia wód gazowych i napoi zatrudni od zaraz mężczyzn i kobiety, z zakwaterowaniem". I numery telefonów w Anglii, jak się okazuje - komórkowych. Przed wyjazdem kilka razy dzwonili pod numery z ogłoszenia. Dowiadywali się, co to za fabryka i gdzie mają mieszkać. Potem przez znajomych w Londynie sprawdzili, że rzeczywiście taki dom, gdzie mieli mieszkać, i taka fabryka istnieją. Jak się okazuje, to nie wystarczyło. Kiedy znaleźli się na dworcu Victoria Green Station i skontaktowali się z osobą z ogłoszenia, przyjechał po nich mężczyzna średniego wzrostu, mówiący po polsku, ale niechętnie. - Nie mogłam z niego nawet wydobyć, jak ma na imię - opowiada przez telefon pani Anna. Mężczyzna wywiózł ich autobusem do odległej dzielnicy Slought. Wysiedli na ostatnim przystanku. Zaprowadził ich do obskurnego domu. - Tam siedziała niby nasza "supervisorka", powiedziała, że ma na imię Ewa. Takiej brudnej i zaniedbanej kobiety dawno nie widziałam - opowiada pani Anna. Zażądała od każdego z Polaków 250 funtów za "mieszkanie, kaucję i ubezpieczenie". Kiedy powiedzieli, że tyle nie mają, opuściła do 180, resztę mieli oddać po tygodniu pracy. - Kiedy wychodziliśmy z domu, usłyszałam, jak kobieta zamyka na zatrzask drzwi - mówi pani Anna. Wspólnik "Ewy" zamówił taksówkę, ale kiedy kielczanie już mieli do niej wsiadać, podjechał inny samochód, z kierowcą i polskim małżeństwem. - Oni zaczęli krzyczeć: ,,Odbierajcie pieniądze, to oszuści"! - opowiada kobieta. Rafał i Mariusz zaczęli się dobijać do drzwi, otwarł im siedmio- czy ośmioletni chłopczyk. - Powiedział, że mama przeprasza, i oddał nam pieniądze - mówi Anna. Ale na miejsce już przyjechała policja. Polacy złożyli zeznania na posterunku. - Policja nas potraktowała bardzo dobrze, sumiennie. Zadzwonili po polskiego tłumacza. Poczęstowano nas wodą, herbatą, dali nam hotel policyjny ze śniadaniem. Powiedziano nam, jakie mamy prawa. Tłumacz oznajmił, że to nie jest pierwszy przypadek. Usłyszeliśmy, że to gang. Im chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze - opowiada pani Anna. Tymczasem podejrzana kobieta dalej rekrutuje pracowników. Kiedy w piątek zadzwoniliśmy pod numer z ogłoszenia, naszemu reporterowi też zaproponowała pracę. - Płaca za siedem funtów brutto na godzinę, ale nie mamy miejsc teraz, bo cała grupa już jedzie. Może w poniedziałek coś się zwolni, proszę zadzwonić. To praca w rozlewni wód, na produkcji, "production line" - powiedział kobiecy głos. Skontaktowaliśmy się z londyńską policją. Oszustki nie udało się jeszcze zatrzymać. - Więcej szczegółów w tej sprawie będziemy znać w poniedziałek - Andrew Spencer, oficer prasowy Metropolitan Police w Londynie.

link do orginału tekstu


Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com

Komentarze  

 
+1 #15 klaudiA 2012-04-21 14:33
[quote name=""][quote name=""]czesc ja tam wlasnie jade juz 11 marca rozmawialam z kolesiem ktory to zalatwia jak cos to napisz na e-mail do mnie [/qu UWAGA NA BOŻENE MALECHE WASZAK KOSCIELNA KTÓRA UCIEKŁA DO POLSKI POSZUKIWANA W ANGLII ZA OSZUSTWA
Cytować
 
 
-2 #14 2012-01-08 12:48
Cytat:
czesc ja tam wlasnie jade juz 11 marca rozmawialam z kolesiem ktory to zalatwia jak cos to napisz na e-mail do mnie

.OKRADNIE CIE krystyna jędrzejewska ,MARIUSZ GUT Z ŁODZI SYLWIA I JAREK ANTONIAK ZE STRZELNA, zreszto w AIDRY mieszkają wszyscy [*cenzura* ]e.Cytat:
czesc ja tam wlasnie jade juz 11 marca rozmawialam z kolesiem ktory to zalatwia jak cos to napisz na e-mail do mnie

Cytat:
czesc ja tam wlasnie jade juz 11 marca rozmawialam z kolesiem ktory to zalatwia jak cos to napisz na e-mail do mnie
Cytować
 
 
0 #13 2010-10-03 13:23
ja wam moge prace na ulotkach zalatwic , latwa praca moze nudna 6 dnii po 7 h - 210 funtow , nie chce zadnej oplaty , nie zalatwiam mieszkania bo nie mam czasu , nic wogole od was nie chce no mozecie piwko postawic lol :)
Cytować
 
 
0 #12 2010-07-31 16:22
:angry-red:
Cytować
 
 
0 #11 2009-10-21 18:06
ja wyjechałem wraz z moją dziewczyną i dwoma znajomymi . Do niby fabryki papierosów i co na dworcu Victori w Londynie czkaliśmy prawie 4 godziny niby mieli po nas przyjechać . Po dłuższej chwili podjechało stare białe Volvo . Zapytali czy my do pracy u Pana Piotra odpowiedzieliśm y że tak . Gdy rozmawialiśmy przez telefon miał po nas przyjechać bus , ale tłumaczyli się że kierowca tamtego busa pojechał zawieść innych pracowników . Oczywiście nie było miejsca aby wszyscy pojechali razem na pierwszy raz pojechałem ja wraz z dziewczyną razem z bagażami wszystkich mieli nas zawieść na kwaterę i wrócić po resztę i to był nasz błąd . Kiedy ruszyliśmy w drogę do kierowcy zadzwonił Pan Piotr jakiś czas rozmawiali ale nie słyszałem o czym . Wypytywali nas czy znamy angielski czy bylismy juz kiedyś w londynie. Krążyliśmy po ciasnych uliczkach jakieś 40 minut , ale wreszcie dojechaliśmy na miejsce gdzie niby mieliśmy mieszkać . A załatwili nas w ten sposób zabrali pieniądze wywalili wszystkie bagaże z samochodu na chodnik . I odjechali z piskiem opon. Nie było mi żal siebie czy tych pieniędzy TYLKO MOJEJ DZIEWCZYNY jeszcze nigdy nie widziałem jej takiej załamanej . Po około 10 minutach podjechał na parking inny samochód i wysiedli z niego dwaj mężczyźni ale nie widziałem dokładnie bo było już ciemno napewno byli polakami. Uznałem że inni dostali namiary na nas a chodziło głównie o kobiete wiadomo w jakich celach . Zareagowałem zaczepiłem młodego anglika i zacząłem prośić go o telefon na policje i podanie miejsca gdzie jesteśmy. W krótkim czasie przyjechała Londyńska policja, spisali zeznania poprosiłem o polskiego Spikera po rozmowie z nim przeraziłem się powiedział że w ty miesiącu to już chyba z 15 osoba nacioła się na tych samych oszustów. Poprosiłem go o zatelefonowanie do moich znajomych którzy czekali na Dworcu . Kiedy dojechaliśmy na dworzec i spotkaliśmy już się nie wiedzieliśmy gdzie mamy isć co ze soba zrobic , gdzie się podziać . A noc spędziliśmy za śmietnikiem tuląc się jedno do drugiego z zimna i ze strachu.Na drugi dzień z samego rana poszliśmy do biura w którym mieliśmy wykupione bilety tyle nas ratowało że mieliśmy bilety powrotne. Tak wyprawa kosztowała nas razem ponad 6 tysięcy złotych . Wiem że nigdy więcej nie wpakuje się w coś takiego i ostrzegam innych nie dajcie się nabierać na takich oszustów , ogłoszenie w polskiej gazecie z numerem telefonu komórkowego to nic innego jak oszustwo , pobieranie pieniędzy za niby mieszkanie czy jakieś badania to wszystko ściema żeby miec przy sobie jak najwięcej pieniędzy. Tak jest teraz Anglia
Cytować
 
 
0 #10 2009-03-12 00:59
ja mam z kumplem bilet na 13.03 ale po przeczytaniu tego wszystkiego już nie jadę.Tez mamy to ogłoszenie tel.00447552428786 i tez nam nie wszysto pasowało co gadał
Cytować
 
 
0 #9 2009-03-12 00:30
www.oszukany.pl/forum/viewtopic.php?p=7922

zapraszam na te strone sa ta miedzy innymi moje wypiowiedzi 18:25
Cytować
 
 
0 #8 2009-03-10 23:55
Nie dajcie się nabrać !!! Koleś który to załatwia to zwykły oszust i [*cenzura* ] !!! Koleżanka pojechała z chłopakiem wczoraj i ich okradli. Jutro wracają z długami do Polski. Smutna prawda jak to polak polaka może wychu...!!! Życie....
Cytować
 
 
0 #7 2009-03-10 00:25
witam mam juz bilet na jutro do londynu do rozlewni win niewiem co mam robic jestescie pewni ze to oszust gadalem tylko z facetem i gadal sensownie
:
Cytować
 
 
0 #6 2009-03-08 10:51
Teraz juz wiem ze napewno nie lece to zwykly przekret mam nadzieje ze uda mi sie oddac bilet i nie bede do tylu z kasa
Cytować
 
 
0 #5 2009-03-08 09:47
LUDZIE-TO ZWYKLY PRZEKRET-TA FIRMA W LONDYNIE NIE ISTNIEJE !!!!!!SPRAWDZAL EM !!!!ZABA 13 JAK CHCESZ TO JEDZ ALE OGOLA CIE Z KASY !!!!!
Cytować
 
 
+1 #4 2009-03-07 10:18
czesc ja tam wlasnie jade juz 11 marca rozmawialam z kolesiem ktory to zalatwia jak cos to napisz na e-mail do mnie
Cytować
 
 
0 #3 2009-03-05 13:06
Ja tam dzwonilem-i kazali przyjechac-wszystko to wyglada dziwnie-oferuja 8 GBP za godz. pracy-to chyba jest kant
Cytować
 
 
0 #2 zukewa 2009-03-02 15:42
Witam.Znalazłem dzisiaj ogłoszenie dam pracę w rozlewni win w Londynie.Podano tylko numer tel kom.00447552428786.
Rozmamwiałem z gościem.Praca jest od zaraz.Boję się że zostanę oszukany.Czy może ktoś słyszał o takiej pracy i może mi coś napisać.Dziękuję z góry.
Leszek
Cytować
 
 
0 #1 BETTI 2009-02-11 18:27
prawdopodobnie to sa te same osoby ktore oszukaly mnie i moich znajomych!tez dziala kobieta i mezczyzna,facet dal ogloszenie pakowanie art.wedkarskich a baba pakowanie ryzu nr.tel.to:00447501785655 a babki to:00447501785651 prawie identyczne!!gdy pare razy dzwonilam slyszalam male dziecko, teraz przeniesli sie chyba na inna dzielnice o nazwie:YEADING.
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

  •  

    Poland_ etx_czat_300x250

  •  

    110711 prmocyjne_bilety1 Image Banner 300 x 250

Magiczne randki

Nowy portal randkowy

  • 01042011 4156_300x250_greybox