1. SKIP_MENU
  2. SKIP_CONTENT
  3. SKIP_FOOTER
Ostatni aktualizacja...Wtorek 24 Kwiecień 2012, 17:39

Elpida - grecja

PDFDrukujEmail

Czarna lista - Pośrednicy - agencje

pisze w związku z oszusutami w Grecji.Ja i moja koleżanka pojechałyśmy pod koniec czerwca do legalnej pracy organizowanej przez biuro pośredniczące prace Elpida. Byłyśmy ostrożne sprawdziłyśmy ich działaność. Okazało sie że biuro jest zarejestrowane jako legalnie działające, nie było na niego skarg w ambasadzie i ma certyfikat ministerstwa pracy w Grecji. Pośrednik polski powiedział nam że będziemy zarabiały jako kelnerki 700 euro plus napiwki za wyżywienie i nocleg nie płacimy. Zgodziłyśmy sie na takie warunki, na miejscu okazało sie coś zupełnie innego, w Atenach powiedzieli że więcej jak 500 euro nie dostaniemy i jeszcze nie wiadomo czy będziemy pracować razem bo pracodawcy niechętnie zatrudniają 2 osoby.

Poza tym w biurze czekali na nas pracodawcy, po wielu rozmowach z tłumaczami stanęło na tym że zostajemy zatrudnione u rzekomo sąsiadów bedziemy mieszkać razem jedna będzie prowadziła sklep, a druga sprzątała w domu. Ci Grecy nie mówili po angielsku, ale zostałyśmy poinformowane że tam na miejscu w sklepie pracuje Polka. W biurze zarówno w Polsce jak i atenach nic nie podpisywałyśmy wszystko było ustne. W końcu wsiadłyśmy z pracodawcami do ich samochodu i zawieźli nas na wyspę Zakintos, miejsce naszej pracy. Wszystko okazało sie zupełnie inne niż nam przedstawiało biuro, ci panowie nie byli sąsiadami grek u którego miałam sprzątać mieszkał ok. 10 km od miasta, zresztą bardzo szybko zacząl sie do nas dobierać więc powiedziałyśmy że żadna nie będzie u niego pracować.Albo pracujemy we dwie w sklepie albo chcemy wracać. Oczywiście porozumiewaliśmy sie na migi inczej nie dało sie nic zrozumieć. Jak nam się wówczas wydawało doszliśmy do porozumienia z tym sklepikarzem.

W poniedziałek zaczęłyśmy prace sklep wyglądał koszmarnie mnóstwo układania, sprzedałyśmy tylko parę sztuk ubrań, kiedy nasz pracodawca zaczął dzwonić przez tel akurat była w środku greczynka, przetłumaczyła nam na angielski jego rozmowę. Podobno umawiał sie z drugą osobą że jedną z nas chce sprzedać wystraszyłyśmy sie wzięłyśmy nasze rzeczy i poszłyśmy na policje. Tam powiedzieli że nie mogą nam pomóc bo nie mamy dowodów. Komunikowaliśmy sie z biurem, powiedziałyśmy że chcemy wracać do Aten, a oni na to że mają innego pracodawce na tej wyspie i że ten jest uczciwy. chcąc nie chcąc zgodziłyśmy sie bo było już ciemno. wylądowałyśmy wysoko w górach 40 km od portu, pracowałyśmy w fast foodzie a właściwie na pierwszej zmianie bo tak naprawde jest to praca 24h na dobe sprzątanie w domu itp. itd. Praca była bardzo ciężka, okropny pracodawca same musiałyśmy walczyć o jedzenie. Brudno wszędzie, skorpiony, jadowitwe węże. wytrzymałyśmy 10 dni, ledwo nam zapłacił i odwiózł do portu, początkowo nie chciał, dopiero po tym jak nasi rodzice zrobili interwencję. Wracałyśmy z wyspy o 19.30 w atenach byłyśmy o 2 w nocy, NIKT z biura na nas nie czekał powiedzieli że nie biorą za nas odpowiedzialności, bo dużo przysporzyłyśmy im kłopotu.

Do Polski wracałyśmy przez znajomych rodziców. Jeśli chodzi o zarobione pieniądze to wydałam w całości na podróż. No to tyle w wielkim skrócie, ale mam nadzieje że ostrzeże wiele osób przed popełnieniem takiego błędu

ILONA Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.


Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com

Komentarze  

 
0 #2 2012-02-05 17:07
Ja i moja koleżanka również pojechałyśmy do pracy za pośrednictwem Elpidy. Na początek trafiłyśmy na Kretę do małej miejscowości Perama do pracy w kafeterii. Pracowałyśmy od 12stu do 14stu godzin na dobę, a praca bynajmniej nie polegała na serwowaniu drinków. Podczas gdy przez cały dzień w lokalu pojawiało się góra 20 stu klientów, nas kelnerek było 4! Szybko okazało się, że naszym zadaniem jest "rozmowa z klientami", picie alkoholu i tańczenie z klientami. W rzeczywistości przypominało to bardziej agencję towarzyską niż cokolwiek innego. Pijani grecy chcieli nas dotykać i upijać, a gdy nie chciałyśmy się na to zgodzić, nasza współpracownica przypominała nam "szef tak każe". Dodam jeszcze, że Perama miała być miejscowością turystyczną, a okazało się, że nie było tam nawet pół turysty i nikt nie mówił w języku angielskim. Pozostałe 2 "kelnerki" były z Rosji więc jako tako można było się porozumieć. Po 3 dniach stwierdziłyśmy, że nie możemy zostać w tym miejscu, z czym agencja się zgodziła, więc wróciłyśmy do Aten do biura, gdzie wszyscy przepraszali nas za zaistniałą sytuację. W zamian zaoferowali nam pracę na innej wyspie. Powiedziano nam, że tylko i wyłącznie tam możemy pracować razem, za mniejsze pieniądze, ale razem. Jak dojechałyśmy na wyspę, okazało się, że szef hotelu był bardzo zaskoczony, że chcemy pracować razem, bo jasno wyjaśnił Christosowi, że ma 2 miejsca pracy, 1 w hotelu, 2 gie w clubie, a miejsca te oddalone są od siebie o 20 km i nie ma możliwości żebyśmy razem mieszkały i pracowały. Zadzwoniłyśmy do Elpidy i co usłyszałyśmy? Że nie ma turystów i oni nic na to nie poradzą! A jeszcze dzień wcześniej zapewniali nas, że tylko tam będziemy razem!!! Jeszcze ciekawa jest sytuacja z promem, bo dziewczyna z Elpidy za każdym razem twierdzi, że jak dzwoniła zapytać ile kosztuje prom, to powiedzieli jej co innego niż na miejscu i musiałyśmy raz dopłacać 15 euro, a za drugim razem jak mówiłyśmy że prom na pewno będzie droższy i żeby wzięła więcej pieniędzy, to twierdziła że znów się pytała i powiedzieli jej że kosztuje tyle. Na co my, że to absolutnie nie możliwe...Ostatecznie znów musiałyśmy dopłacać 10 euro. Nie chodzi nawet o sumę tych pieniędzy, tylko o to, gdzie one znikają, bo z tego co się dowiedziałyśmy, to pracodawcy wysyłają im dokładnie tyle ile kosztuje prom. Dodam tylko, że nasza sytuacja wciąż jest nierozwiązana i tkwimy w Grecji zdane na łaskę pracodawcy. Po pierwszym incydencie myślałyśmy, że to nie wina Elpidy, że nie są w stanie sprawdzić wszystkiego, ale teraz wydaje nam się, że zależy im tylko na tym by wysłać nas jak najdalej, nieważne gdzie, byle dostać za nas pieniądze, a jak znów będziemy wracać, to przecież nie będzie ich wina. Tym sposobem i pracodawcy są oszukiwani i my.Dodam jeszcze, że nie raz pracowałyśmy za granicą, w tym również w Grecji i jadą tu wydawało nam się, że jesteśmy przygotowane na wszystko...pomyliłyśmy się. Nie wątpię jednak, że niektóre osoby trafiają dobrze...Ale widzę, że sytuacja podobna do naszej zbyt często się powtarza. I nie sugerujcie się tym, że tam pracuje Polka, ona chyba często nie zdaje sobie sprawy z tego co robi jej szef - Christos. Często również wydaje się być zaskoczona sytuacją jaka wynika. Dziewczyna jest miła i konkretna, ale agencja pozostawia wiele do życzenia.
Cytować
 
 
-3 #1 2009-11-27 00:21
W TYM SAMYM OKRESIE CO TE DZIEWCZYNY JECHAŁAM ZA POŚREDNICTWEM TEGO BIURA DO PRACY I TO CO JEST TU OPISANE NIE DO KOŃCA JEST PRAWDĄ I WY MIŁE PANIE WIECIE O CZYM PISZĘ
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

  •  

    Poland_ etx_czat_300x250

  •  

    110711 prmocyjne_bilety1 Image Banner 300 x 250

Magiczne randki

Nowy portal randkowy

  • 01042011 4156_300x250_greybox